Bez eukaliptusow i papug, tylko golebie i wrony


poniedziałek, 21 kwietnia 2014
Poniedzialek swiateczny
Po poludniu. Swieta powoli mijaja. Bede miala co wspominac. Mama zrobila mi ostra pobudke przed trzecia w nocy. Bylam przerazona tym krzykiem i wolaniem. Nie zmruzylam oka do rana.    Wczoraj bylo sympatycznie, bo na popoludniowej herbatce byli wujostwo G. z Marynia. Mama zachwycona.
czwartek, 17 kwietnia 2014
Czwartek przedswiateczny
Od samego rana jak w transie. Spalam bardzo swietnie (wyjatkowo dobrze), sloneczko obudzilo mnie wypoczeta i w miare radosna. Sniadanie i kawusia w biegu i po daniu sniadania Mamie, zajelam sie okolocghalupowymi zajeciami. Ja juz nie mowie o porannej toalecie, scieleniu mojego tapczanu itd. Nie zerknelam nawet do komputera z braku czasu, tylko wybieglam po pierwsze zakupy, te blizej domu. Kupilam gazete, litr mleka, mydelko bo sie skonczylo i butelke wody mineralnej Galicjanka. Pedem do chalupy, pare w niej czynnosci gospodarczych i znowu z dwoma siatkami w rejs po sklepach - zakupy codzienne i swiateczne. Ze bylam rano to i ominely mnie kolejki szczesliwie. Kupilam kawalek pieczonego schabu naturalnego - bo podaje zazwyczaj na goraco z sosem miesnym przez siebie przyrzadzonym. Kupilam tez troche schabu (wedliny) na sniadanko swiateczne. Hurra udalo mi sie dostac wreszcie biala parzona kielbaske, ta sama co zawsze, ktora bede miala do swiatecznego zurku. Wedzony boczek ladny, nie narzekam. Na placu na przedswiatecznym kiermaszu kupilam slicznego baraneczka z sera zoltego, weczonego. Lepszy napewno od cukrowego, bo serowego mozna potem zjesc, a cukrowego nie chrupalabym. Dostalam tez (to znaczy kupilam) sliczny grzybek z miekkiego piernika. Lebek brazowy, noga polukrowana na bialo z czekoladowymi malutkimi kropeczkami. Taki dodatek do swieconki. Nazbieralam spora ilosc lupinek od cebuli i bede kolorowac jajeczka jak co roku.
Jutro Wielki Piatek - wielkie swieto, wiec jedynie gazeta rano, ale zakupow napewno robic nie bede. Wybieram sie natomiast na cmentarz pozapalac swiatelka i pobyc chwile chociaz ze Zmarlymi.

Z okazji Swiat Wielkanocnych skladam jak najserdeczniejsze zyczenia zdrowia, spokoju i radosci w gronie rodzinnym.
wtorek, 15 kwietnia 2014
Witajcie, nareszcie pojawilam sie
Wpadlam tutaj na chwilke malutka. Zyje i juz. Mama ma sie calkiem dobrze. Szykujemy sie obie do Swiat. Zakupy, sprzatanie, ale bez wielkich szalenstw. Ja czytam "Pamietnik Waclawy" Elizy Orzeszkowej. Wciagnelo mnie, zaczelam drugi tom.
Bawie sie wkladaniem zdjec do albumow w Facebooku, bo mam tam swoj profil. Pojelam jak mozna ladowac zdjecia z telefonu komorkowego i bawi mnie to.
Dzieckomoje bylo krotko i wyjechala do siebie. Podpisala sie na ksiazce, ktora napisala. Sympatyczne.
Pozdrawiam serdecznie moich Cierpliwych Gosci i Czytelnikow :-)
sobota, 22 lutego 2014
W sobote
Hallo, witam - obiecywalam odzywac sie czesciej, ale jak widac po datach, nic z tego nie wyszlo. Ten czas tak predko mija, a pisac to trzeba miec nastroj. Od kilku dni jest Dzieckomoje, mieszka u rodziny, a nas tu odwiedza. Herbatka popoludniowa, chwilka rozmowy i juz. Dobre i to. Mama moja calkiem ze wszystkim pogubiona, ale szczesliwa gdy widzi wnuczke.
Moja reka tak sobie, rozgrzana, spuchnieta, ale mozna wytrzymac.
Milego, dobrego weekendu zycze :-)
czwartek, 06 lutego 2014
W czwartek po poludniu
Tytul banalny, jak czwartki w ciagu roku. Nic specjalnego sie nie dzieje. Reka coraz lepiej, troszke spuchnieta. Da sie wytrzymac.
Postanowilam reaktywowac po latach moje Gadu Gadu. Mialam (bo chyba juz nie mam) numer na GG. Logowanie sie nie powiodlo. Probowalam wiele, wiele razy i bez rezultatu. Wyrzucilam gadulca z komputera i juz.
Czytam teraz ksiazke Leopolda Buczkowskiego "Czarny Potok". Ksiazka inna niz inne, trudna i zupelnie nie w moim stylu. Mam jednak zwyczaj konczyc zaczete lektury, wiec i ta ksiazke pewnie przeczytam do konca. Pytanie,  tylko kiedy ?